Posty

Obawa o nasze dzieci

Mam wiele obaw, jeżeli chodzi o przyszłość Polski.  Trzeba mieć tego świadomość. PiS do tej pory nie był, aż taki antyunijny, żeby Polskę wyprowadzać z dość lukratywnego klubu rozwiniętych państw. Ostatnio pojawiła się jeszcze jedna rzecz, której jeszcze bardziej się boję i nie o to chodzi, że stoczymy się do poziomu nawet  niższego, niż obecnie jest Białoruś. Najwyżej będzie bieda, bo tak się stanie. Nasze związki z Europą są jedną wielką zależnością ekonomiczno-społeczną, bez której staniemy się bankrutem. Zauważam kolejny problem. Pieniądze z SAFE trafią do Polski, tak zakładam i chyba słusznie. Uzbroją armię i rozwiną przemysł zbrojeniowy. Potem przyjdą szkodnicy antyeuropejscy i przejmą potencjał militarny na rzecz Rosji  i wciąż to nie jest najgorszy scenariusz, albowiem Rosja ma zapędy na EU i będzie chciała wykorzystać ten potencjał. Wciąż to nie jest to, czego najbardziej się boję. Najmocniej boję się tego, że nasze dzieci pójdą na front ginąć za Putina. To jeszc...

Żegnajcie

Przychodzi dzień, kiedy nic nie chcesz. Nawet po głowie się podrapać, Kawę ze wstrętem podziwiasz, Herbatę z torsjami mieszasz. Słońce wykopałeś za orbitę, Koty z domu wyrzuciłeś, Wszelkie wygody do śmietnika, Została tylko głupot fabryka. Brniesz uparcie po ścianie, W mózgu masz dryfowanie, Zapisujesz datę w umyśle, Ostatnich minut w namyśle. 

Karły moralne

Najtrudniej jest wtedy, kiedy za sterami władzy siedzą idioci albo cynicy mający w głębokim poważaniu życie ludzkie. Dla nich nie ma żadnej wartości nic, poza własną dupą i wyimaginowanymi ambicjami, bo są malutkimi ludźmi, moralnymi karłami o psychice małego dziecka. Potrafią zjednoczyć ku sobie innych karłów moralnych, którzy czują się lepiej, bo też są idiotami. Plucie na ludzi wydaje im się śmieszne. Cieszą się, kiedy ktoś obcy cierpi. Nie ważne, czy sąsiad albo człowiek z innego miejsca na ziemi. Użyją pięści i strachu, ażeby inni cierpieli.   Takim ludziom, człowieczeństwo jest terminem obcym. Ich małostkowość skupia się na niczym albo rzeczach, na własnym ego. Nieszczęście, bo tacy ludzie nas otaczają. Są w polityce i nawet nie trzeba ich pokazywać palcem, wystarczy odrobina wewnętrznej uczciwości.

Poeta

Przy takiej księżycowej nocy, można pomyśleć. Przy takiej mroźnej nocy, dołożyć trochę zgrozy. Zamarznąć bez bliskiego serca można o północy. Brak gorącej herbaty jest jak brak ciepła w sercu. Zamarznąć mogły myśli i chęci do kolejnej więzi. Kiedy podnosisz głowę i czujesz zimno okrutne. W środku lód się pręży i krew zatrzymuje. Zesztywniała świadomość człowieka na skraju nędzy. Potworna niegodziwość, kiedy już wszystko stanęło. Kwiatów już nie ma, liście dawno temu opadły. Mroczne jaskinie nietoperzami zapełnione. W ciele ducha już nie ma i tylko koszmary uwięzione. Zasnął poeta, już go tu nie ma i nie zobaczycie. Dopóki słońce się nie podniesie i nie ucałuje. Czeka na promienny sztos, który rozbudzi głos.

Idioci przy szubienicy

Jeden przekonuje drugiego, żeby położył głowę na szubienicy i prowadzą dialog. Drugi pyta - Czy to bezpieczne. Pierwszy - No pewnie, kiedyś nie było policji i sądów, dziś obywatel jest bezpieczny. D - No, ale przecież tamto ostrze na górze nie jest do obcinania głowy.  P - Kto ci takich bajek naopowiadał. Przecież to tylko pomalowany kawałek papieru.

Połączenie

Obraz
Połączenie Nostalgia, cienie i firany  Głosy jakieś zza ściany  Na podłodze rozłożone dywany. Tu już nic nie było słychać  Tam zaszło ciemnością  Ścieżki płaczem naznaczone. Znów myślę o tym, jakby to wszystko naprawić i wrócić na łono zielonej darni. Do życia dla niej, dla tej mojej kochanej, okrytej kwiatami. Jedynej, której serce oddałem. Jesteś gdzieś daleko, choć myślami przy mnie. Szukam Cię, gdzieś w zakamarkach. Czekam i myślę. Chciałbym Cię już dotknąć i poczuć woń. Miękkie zarośla oraz dotknąć skroń. Polecieć wysoko, ponad ptakami oraz wszelkimi dziwactwami. Także wznieść się ponad chmurami, przelecieć warstwy atmosferyczne i o księżyc się otrzeć. Musnąć kolejnej planety, odbić od Saturna i w gwiaździstym pyle poczuć się mile. Jeszcze nie dziś, lecz kiedyś, już teraz albo w tej chwili. Czuć we mnie natchnienie do bycia gwiezdnym reniferem. Obłoki świetliste, dziury czarne i kuliste. Przyciągają moje kończyny, gdzie zaczynają się jej wszelkie młyny. Mielą...

Jakbyś musiała walczyć, to co byś zrobiła?

 Jakbyś musiała walczyć, to co byś zrobiła? Powiem Ci moja Miła, że walka o serce, Jest jak zabawa w motyla. Tenże odleci, poszuka jakiegoś krokodyla, Zjedzą go wszystkie myśli. Zostanie po tym tylko dużo liści, Pozbierasz moja Pani. Poukładasz i do serduszka powkładasz, Jeden przy drugim, ażeby  został. Na zawsze w twojej pamięci, Bez wątpienia i innych chęci. Drań straszny, bo szuka innych motyli, Albowiem uwielbia polatać z nimi. W jedną i drugą stronę, Z góry do dołu. Namiętnie rozgrzewa i świni, Nawet w ciemnej jaskini. Nietoperz z niego wszelaki, Kurz jeszcze nie opadł na ptaki. We wnętrzu poczuł się owaki, Wielki jakby w ogniu żelaźniaki. Z tej całej draki, Wybuchł, drań z niego taki. Potem o wszystkim zapomniał, Z kretesem zmarniał. Tylko zostawił świat mały, Bez energii opustoszały. Myszki już nie śpiewały, On przyległ cały. Ostygł biedaczek, Odszedł bez kaczek.